Aktualności

 

Bolenie z zalewu

Ostatnio mieliśmy okazję łowić bolenie w zbiorniku zaporowym i musieliśmy nieźle pomyśleć, zanim udało nam się zaciąć pierwszą rybę. Później poszło już łatwiej...

Łowienie boleni w stojącej wodzie różni się od rzecznej odmiany tej aktywności. Przede wszystkim dużo trudniej zlokalizować ryby, gdy te nie urządzają na powierzchni widowiskowych ataków. Czasami mieliśmy wrażenie, że srebrne torpedy - bo z pełną świadomością można je tak nazwać, pływają wszędzie, a za razem nigdzie. Inaczej było, gdy widzieliśmy ataki na powierzchni. Mogliśmy wtedy podpłynąć w dobry rejon i zobaczyć czym dane miejsce wyróżnia się na tle innych.

Najlepsze efekty mieliśmy na płytkiej wodzie o jednakowej głębokości, pozbawionej zatopionych karczy. Jedyne co wyróżniało dobre miejsca od innych to obecność drobnicy, która gromadziła się dookoła zatopionych traw. Rozległe na kilkanaście metrów połacie podwodnej roślinności przyciągały drobnicę, do której podpływały bolenie. Mieliśmy wrażenie, że drapieżniki pływały przy drobnicy, by zdobyć jej zaufanie, po czym nagle atakowały swoje ofiary. 

Skuteczne prowadzenie przynęt wcale nie polegało na ich dynamicznym zwijaniu przy powierzchni. Najwięcej brań mieliśmy podczas prowadzenia przynęt w toni, mniej więcej w połowie głębokości. Początkowo zaczęliśmy łowienie od przynęty IMPULSE PRO, która okazała się skuteczna przy zapięciu jej za pierwszy otwór mocujący od głowy. Jednostajne prowadzenie nie przynosiło jednak zamierzonych rezultatów. Trzeba było co jakiś czas delikatnie szarpnąć przynętą, by wobler błysnął nerwowo i przyciągnął uwagę boleni. 

Z czasem zauważyliśmy, że bardziej wyraźna praca podczas jednostajnego prowadzenia na prawdę pobudza ryby do ataku. Sięgnęliśmy więc po woblery IMPULSE 10g, które dzięki większym rozmiarom pozwoliły nam wierzyć w spotkanie z większą rybą. Ot, taka psychologiczna zagrywka, która czasami potrafi odwrócić los wyjazdu. Początkowo, zapinaliśmy wobler za pierwszy otwór mocujący od głowy, który zazwyczaj sprawdza się podczas łowienia rzecznych boleni. Jednak dopiero zmiana otworu przyniosła zamierzony efekt.

Zaczepienie przynęty za środkowy otwór mocujący, pozwolił nam uzyskać bardziej wyczuwalną i wyraźną pracę. Prowadziliśmy przynętę średnim tempem, które nijak miało się do ekspresowego ściągania woblerów w rzece. Przynęta pulsowała wyraźnie i bardzo sprawnie obławiało się nią każdy kolejny kawałek wody z dryfującej łodzi. W ten sposób udało nam się złowić kilka ryb, a najlepsze, zgodnie z oczekiwaniami, okazały się jasne, naturalne kolory. Czy kolor miał w tym wypadku wrażenie? Wydaje nam się, że tak, ale nie jesteśmy do końca pewni. Nikt z nas nie spróbował łowienia np. firetigerem, a w brudnej wodzie nawet ten kolor mógłby okazać się skuteczny. Kto wie... 

Łowienie boleni w zalewie okazało się ciekawym doświadczeniem, łamiącym nieco stereotypy rzecznej odmiany tej aktywności. Ryby były waleczne i nie brakowało im nic w porównaniu do ich rzecznych kuzynów. Wydaje nam się, że miały lepszą kondycję, bo nawet ryby o długosci 60 cm potrafiły pięknie walczyć. Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście łowić boleni w stojącej wodzie, szczerze Was namawiamy. To wspaniałe emocje!

KatalogSpinMad2020Pobierz katalog

Partnerzy

  • Miejscówka
  • Nasi przewodnicy

Gdzie kupić?

Nasze przynęty można kupić w wielu dobrych sklepach na terenie całego kraju

Znajdź sklep

Gdzie kupić?

Nasze przynęty można kupić w wielu dobrych sklepach na terenie całego kraju

Znajdź sklep
© 2020 SPINMAD. Wszelkie prawa zastrzezone.
Wykonanie: Strony internetowe