Aktualności

 

Jesienne żerowanie

Podczas ostatniego spotkania TEAM SPINMAD, mieliśmy okazję świetnie połowić! 

Na ostatnim spotkaniu teamowym padł pomysł wspólnego wyjazdu na jesienną wyprawę. Nie trzeba było wiele czasu, by wcielić ten pomysł w życie i zorganizować długii weekend nad sandaczowym łowiskiem. Chętnych do wyjazdu było wielu i od tygodni podsycaliśmy atmosferę wędkarskimi opowieściami, pomysłami, planami... 

W końcu nadszedł dzień spotkania. Spaliśmy zaledwie kilkadziesiąt metrów od zbiornika, a nad ranem, co świt, zwodowaliśmy łodzie i wypłynęliśmy w poszukiwaniu przygody. Pięć łodzi, 12 wędkarzy i wielkie nadzieje... 

Już pierwszy kontakt z wodą rozwiał ewentualne wątpliwości i udowodnił nam, że byliśmy dokładnie w miejscu, w którym być chcieliśmy. Rybna woda, ciekawe ukształtowanie dna i brania, których nie brakowało. To wszystko wywoływało uśmiechy na twarzach, a wyjazd dopiero się zaczął. 

Szybko zlokalizowaliśmy ryby, ale bardzo delikatnie atakowały przynęty. Ostrożność mogła wynikać z presji wędkarskiej, której każdego dnia poddane jest łowisko. Mieliśmy wiele pustych brań, ale ich ilość była imponująca. Każdemu udało się jednak złowić kilka ryb i spełnionym wrócić do bazy. 

Wieczornych opowieści nie było końca. Doszliśmy do wniosku, że o wędkarstwie i rybach można rozmawiać bez końca. Ustaliliśmy, że najwięcej ryb złowiliśmy tego dnia na przynęty IMPULSE 10g i 20g oraz na nasze koguty na dość lekkich główkach.

Drugiego dnia wypływaliśmy z jeszcze większym optymizmem. Wyciągnięte wnioski musiały się przełożyć na wyniki. W sobotę łodzi było jeszcze więcej, ale udało nam się wpłynąć w miejsca, w których poprzedniego dnia mieliśmy najwięcej brań. 

Ryby były aktywne, a brania pewniejsze. Większa skuteczność zacięć powodowała, że łowiliśmy więcej. Pojawiło się kilka dużych ryb, które jeszcze bardziej motywowały do oddawania kolejnych rzutów. Zdarzały się też podwójne hole na łodziach, więc emocji nie brakowało.

Trzeci dzień przywitał nas deszczem i jeszcze większą ilością łodzi na wodzie. Ryby brały trochę słabiej niż w sobotę, ale zdażały się naprawdę ładne sztuki. Ten dzień ewidentnie należał do Pawła, który złowił największego sandacza wyjazdu.

Przez cały dzień łowiliśmy w deszczu. Niektórzy zrobili sobie nawet chwilę przerwy, by odzyskać siły i wysuszyć ubrania. Wyjazd powoli się kończył, ale każdy z nas mógł już spokojnie wracać do domu z bagażem wspomnień. 

Ostatniego dnia łowiliśmy już tylko 4 godziny, ale ryby totalnie przestały żerować i skończyło się tylko na kilku niewymiarowych sandaczykach. Może to i dobrze, bo mogliśmy kończyć wyprawę bez żalu, z czystym sumieniem.

Podsumowując wyprawę, złowiliśmy wiele pięknych ryb i spędziliśmy wspólnie wiele czasu. Jesteśmy przekonani, że w przyszłym sezonie znów się spotkamy. Tym razem nad innym łowiskiem, z innymi nadziejami. Ale jedno jest pewne - emocji nie zabraknie :)

KatalogSpinMad2019Pobierz katalog

Partnerzy

  • Miejscówka
  • Nasi przewodnicy

Gdzie kupić?

Nasze przynęty można kupić w wielu dobrych sklepach na terenie całego kraju

Znajdź sklep

Gdzie kupić?

Nasze przynęty można kupić w wielu dobrych sklepach na terenie całego kraju

Znajdź sklep
© 2019 SPINMAD. Wszelkie prawa zastrzezone.
Wykonanie: Strony internetowe